Dużo mówi się o zmianach jakie zaszły w ostatnim czasie za sprawą Ai. Wszyscy ci, którzy posiadają sklepy internetowe na pewno zauważyli zmiany i pytają "co się dzieje", "skąd te spadki" "jak teraz działać". Myślę, że ciekawie ujął sprawę Armando Roggio z Practical Ecommerce.
Coraz częściej to nie człowiek przegląda oferty, ale agent AI, który w jego imieniu wyszukuje, porównuje, wybiera, a czasem nawet kupuje produkt. Taki agent opiera się nie na „półkach sklepowych”, lecz na preferencjach użytkownika – tych deklarowanych i tych wywnioskowanych z danych. W praktyce oznacza to jedno: marketerzy mają dziś dwa zadania, które muszą wykonywać jednocześnie. Muszą komunikować się z człowiekiem i z maszyną. To sytuacja dobrze znana z SEO, gdzie od lat równoważy się potrzeby użytkowników i algorytmów wyszukiwarek. Różnica polega na tym, że teraz „algorytm” podejmuje decyzję zakupową.
Dla maszyn kluczowe będą dane. Agenci zakupowi nie będą czytać opisów marketingowych, tylko struktury. Produktowe feedy, czyste katalogi, spójne atrybuty i systemy gotowe na API staną się tym, czym kiedyś była techniczna optymalizacja pod Google. Platformy takie jak Shopify, Amazon czy Walmart już dziś budują infrastrukturę, przez którą agenci będą korzystać z ofert sprzedawców.
Reklamy, content marketing, poradniki, porównania i edukacyjne artykuły budują nie tylko rozpoznawalność, ale też słownictwo, które później pojawia się w zapytaniach do AI, dlatego tak ważny jest "marketing dla ludzi". Cały artykuł w języku angielskim można przeczytać na stronie źródłowej: https://www.practicalecommerce.com/marketing-to-humans-and-machines